Dlaczego moje dziecko bije inne dzieci?

styczeń 2018
Sylwia Nalej Sylwia Nalej

Dlaczego moje dziecko bije inne dzieci?

Wychowanie dzieci nie należy do najłatwiejszych zadań. Miło jest patrzeć, jak szybko maluch się rozwija, jest mądry i zdolny, i nie sprawia żadnych problemów wychowawczych. Z dumą obserwujemy, jak nasze dziecko staje się samodzielne, zaradne i bez większych problemów potrafi odnaleźć się wśród rówieśników, i jak z wielką chęcią się z nimi bawi. Niestety, nawet zabawy mogą czasami skończyć się pobiciem, krzykiem i siniakami.

Sytuacja, gdy pociecha bije swoich rówieśników, może przerażać każdego rodzica, ale takie zachowanie może być normalną reakcją dziecka podczas zabawy. Jednak, jeżeli dochodzi do notorycznego bicia, nie można tego bagatelizować. To świadczy o tym, że ewidentnie dzieje się coś nie tak. Oczywiście warto wspomnieć, że taka faza bardzo często przejawia się u wielu dzieci w wieku przedszkolnym i nie oznacza to, że maluch jest niewychowany czy ma zły charakter.

Bicie, gryzienie, popychanie – te zachowania są wywołane różnymi czynnikami. Dziecko może bić w samoobronie lub gdy czuje zagrożenie. Kiedy ktoś je uderzy, nawet niechcący, automatycznie pojawia się reakcja w postaci oddania ciosu. Czasami dzieci biją, by sprawdzić swoją siłę. W wieku przedszkolnym następuje duży rozwój zarówno emocjonalny, jak i fizyczny. Wtedy też dzieci zaczynają poznawać same siebie, co potrafią, co lubią i właśnie, jak bardzo są silne.

Bicie to również przejaw „bezradności”. Jeśli dziecko jest mniejsze od innych bądź mniej sprytne, by zdobyć swój cel (np. jakąś zabawkę) radzi sobie, uderzając rówieśnika.

Bicie to dobra metoda na zwrócenie na siebie uwagi – czasami dzieci, by być zauważonymi, zaczynają tak postępować. Oczywiście każdy przedszkolak doskonale wie, że bicie jest złe, natomiast nie jest na tyle świadomy, że to faktycznie boli i że można komuś zrobić krzywdę.

Bicie innych dzieci przez pociechę czasami jest również reakcją na rozładowanie nagromadzonych negatywnych emocji. Dzieci nie do końca rozumieją pojęcie „negatywne uczucia”. Wiedzą, co to jest smutek, ale czasami złość to dla nich też smutek. Dla maluchów takie uczucia są czymś nowym albo niezrozumiałym. Ten rodzaj agresji jest wywołany po prostu brakiem możliwości wyrażenia swoich emocji w inny sposób. Przecież my, dorośli, też czasem w wyniku jakichś niepowodzeń, gniewu i rozżalenia mamy ochotę rzucać czym popadnie. Jeśli ktoś bardzo nas denerwuje, też mamy myśl, żeby go uderzyć, ale jesteśmy na tyle świadomi, że wiemy, iż bicie nie jest odpowiednim rozwiązaniem w takich sytuacjach. Więc takie zachowania u dzieci są normalne, ale trzeba latorośli wyjaśnić, że to, co robi, jest złe. Wskazać inne metody wyrażania negatywnych emocji.

Często dzieci nie wiedzą, co się z nimi dzieje, co w danym momencie czują, czego potrzebują. Czasami bywa tak, że nie jest to kwestia jednej potrzeby, tylko całej grupy, ponieważ zebrało się ich kilka z różnych obszarów. Dlatego warto pytać dzieci, co się dzieje, w czym pomóc, co czują. Wbrew pozorom są w stanie opowiedzieć nam bardzo dużo. Możemy też pomóc latorośli nazywać emocje czy rozróżniać poszczególne odczucia.

W każdej sytuacji, gdy dziecko zachowuje się agresywnie, potrzebny jest spokój rodzica. Trzeba pamiętać, że złość malucha nie wynika z jego egoizmu czy dlatego że jest rozpieszczony. Tylko trzeba się zastanowić: „Skoro złość jest reakcją stresową, niepokoju – to co tak dokładnie ją wywołało?”. Dlatego na tym etapie warto wspomnieć o self-reg, czyli o metodzie samoregulacji, pomagającej w radzeniu sobie ze stresem. Książka Stuarta Shankera, o tym samym tytule, opowiada m.in. o tym, jak stres wpływa na nasze funkcjonowanie.

A więc: co to jest samoregulacja? Shanker w swojej książce używa metafory samochodu. Jeżeli auto ma jechać, to musimy oczywiście regularnie napełniać bak paliwem. Czyli po silnym stresie musimy naładować nasz mózg jakimiś przyjemnymi przeżyciami, wspomnieniami, emocjami. Małe dzieci mają możliwość samoregulacji w niewielkim stopniu, np. ssanie kciuka czy wołanie rodzica. W ciągu pierwszych trzech lat życia malucha to rodzic jest takim zewnętrznym regulatorem. Później dzieci wchodzą w okres rozwijania się, w tych fazach umiejętności samoregulacji i współregulacji zależą w dużej mierze od rówieśników.

Pamiętajmy, że bicia innych przez nasze dziecko nie można ignorować. Starajmy się tłumaczyć maluchowi, że to, co robi, boli innych. A ból jest czymś niemiłym i wyrządza komuś krzywdę. Jednak nie na zasadzie: „A co by było, gdyby on Ciebie uderzył?”. Dziecku trudno sobie to wyobrazić. Zdolne jest jednak do logicznego myślenia i zrozumienia konsekwencji swoich zachowań.

Warto również stworzyć dziecku „kącik złości”, gdzie bez żadnych ograniczeń będzie mogło rzucać poduszkami czy drzeć kartki papieru. Dodatkowo, jeżeli maluch dobrze się zachowuje i widać poprawę, należy go nagrodzić. Można spróbować również pokazać dziecku, jak radzą sobie dorośli w takich sytuacjach, kiedy jest im źle. Bo w końcu dzieci uczą się od rodziców pewnych zachowań poprzez obserwację. Bicie innych nie oznacza od razu, że jest to objaw agresji. Maluchy w ten sposób również zwracają na siebie uwagę, chcą w ten sposób zaistnieć w grupie.

Gdy wszystkie emocje już opadną, dopiero wtedy warto z dzieckiem porozmawiać. Co wywołało w nim taką reakcje i tak negatywne emocje, czemu tak postąpiło, jaki był tego powód? Przeanalizować uczucia malucha i pokazać, że można z tym walczyć inaczej. Że jeśli zdenerwował go kolega, nie wolno bić go, a powiedzieć: „Jestem na ciebie zły”.

Pierwszym i głównym elementem działania w takich sytuacjach ze strony rodziców jest rozmowa! Następnie trzeba nadzorować dalsze zachowania i postępowania pociechy. Trzeba starać się tak robić za każdym razem, gdy dostrzeżemy coś niepokojącego w zachowaniu dziecka, nakierować je, ale też unikać zbyt dużej nadopiekuńczości.

Aktualne zapisy
Gdy nastolatek sięga po alkohol Fundament sensomotoryczny