W Danii wszyscy zdają z klasy do klasy – czyli duński system edukacji

październik 2018
Sylwia Nalej Sylwia Nalej

W Danii wszyscy zdają z klasy do klasy – czyli duński system edukacji

Wszystko zaczyna się od przedszkola, które oczywiście  nie jest obowiązkowe. Tak jak… chodzenie do szkoły. Obowiązku szkolnego w Danii nie ma, czyli dzieci nie muszą uczęszczać do szkoły. Za to jest obowiązek edukacyjny, co oznacza, że dzieci mają obowiązek się uczyć i zdobywać wiedzę. Jednak to, czy zdobywają i rozwijają ją w szkole, czy w domu, nie jest istotne. Obowiązek edukacyjny zaczyna się od 7 roku życia i trwa do ukończenia 16 lat (czyli mniej niż w Polsce). Jednak ponad  80% obywateli chętnie posyła swoje pociechy do szkół i przedszkoli, a ponad połowa kontynuuje edukację po ukończeniu 16 lat.

Przedszkole = zabawa

W przedszkolu nie ma obowiązkowych zajęć dydaktycznych. Pobyt dziecka tam opiera się głównie na zabawie. Jeśli pogoda sprzyja, dzieci spędzają dużo czasu  na dworze. Wbrew dominującej w Danii londyńskiej pogodzie większość czasu w ciągu roku dzieci w przedszkolu spędzają na zabawie na placu zabaw. Jak wspomniałam, nie mają zajęć edukacyjnych, kart pracy.

Dzieci mają jednak obowiązkowe i darmowe zajęcia językowe. Przedszkolaki już mają obowiązek uczyć się języka angielskiego i niemieckiego. Nauka języka angielskiego jednak jest tu najważniejsza. Dzieci w wieku 10 lat mówią perfekcyjnie w tym języku. Jest to zasługa nie tylko systemu edukacji. W Danii wszystkie programy telewizyjne, bajki, seriale w TV są w języku angielskim, a jedynym wspomagaczem są napisy duńskie. Angielski język pojawia się na każdym kroku, opisy tablic informacyjnych, menu w restauracji, nazwy sklepów itp.

Zerówka i szkoła podstawowa  

Po przedszkolu zaczynamy pierwszy i obowiązkowy etap edukacji, czyli Bornehaveklasse (klasa zero). Podobnie jak w Polsce do klasy zero idzie się w wieku 6–7 lat. Następnie uczniowie idą do Folkeskole (szkoła podstawowa). Szkoła podstawowa trwa 9 lat, dla chętnych może trwać nawet 10. Rok szkolny w Danii zaczyna się już w sierpniu, a kończy w czerwcu – trwa 10 miesięcy. Zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku i trwają po 45 min (w zależności od gminy, godziny zajęć lekcyjnych mogą się różnić).

Szkoła w Danii to marzenie niejednego ucznia z Polski. W Danii nie wystawia się ocen, nie ma klasówek, kartkówek czy zadawania masy pracy domowej. W szkołach duńskich na koniec semestru ocenia się pracę ucznia opisem / komentarzem (o roli komentarza w ocenianiu możecie poczytać tu). W takich treściach znajdują się informacje, co uczeń osiągnął, co idzie mu świetnie, nad czym musi jeszcze popracować. Jeśli dziecko ma bardzo poważne problemy z nauką, są dla niego organizowane zajęcia wyrównawcze i uczy się „aż do skutku”. Skoro nie ma ocen, nie ma liczonych średnich i wynagradzania osób „z wysoką średnią”. Każdy uczeń w Danii jest równy.

Dzięki temu w weekendy rodziny nie muszą ślęczeć nad książkami. Czas spędzony z rodziną jest dla Duńczyków bardzo ważny i wykorzystują go na wspólne spacery, wycieczki czy wyjścia na place zabaw i boiska.

Oczywiście egzaminy końcowe, na zakończenie szkoły podstawowej (IX lub X klasa), są obowiązkowe i każdy uczeń musi do takiego testu podejść. Jednak nie ma dużego nacisku co do terminów takich egzaminów. Uczeń za porozumieniem z kadrą pedagogiczną może napisać go w każdym dowolnym czasie.

Ciekawostką jest to, że dzieci szkołę podstawową zaczynają i kończą w tym samym składzie. Średnia liczba osób w klasie to nie więcej niż 20 uczniów. Ponadto, przez dziewięć lat przypisany jest klasie jeden wychowawca i niezmienna kadra. Oczywiście ułatwia to lepsze poznanie uczniów i wzajemną, dokładniejszą wymianę informacji między nauczycielami. Kolejna kwestia to przedmioty. W klasie ósmej takie przedmioty, jak angielski, niemiecki czy matematyka, prowadzone są na dwóch poziomach nauczania: w podstawie i w rozszerzeniu.

A co później?

Po ukończeniu  Folkeskole czas na Level up! Uczniowie po zdanym egzaminie mogą wybrać edukację w szkole średniej, która ma za zadanie przygotować uczniów na studia. Jest też druga opcja, czyli szkoła zawodowa, która przygotowuje do pójścia do pracy.

Studia w Danii są przyjazne studentom i wielu młodych ludzi spoza granic kraju również marzy o studiowaniu w Kopenhadze. Studia w Danii, podobnie jak w Polsce, są podzielone na trzy stopnie (licencjat, magister i doktor).

Studia licencjackie (bachelor)  można uzyskać na dwa sposoby:

1. Academy / University Collage – trwa od 1,5 do 2 lat i są to studia praktyczne, zawodowe.

2. University – trwają 3 lata i są to studia naukowe.

Studia magisterskie (kandidat) – trwają 2 lata.

Studia w Danii są bezpłatne i jakby tego było mało, każdy student dostaje tzw. „wypłatę” za podjęcie nauki.  Kwoty sięgają nawet 5 tysięcy koron. Pieniądze są wysyłane na konta studentów i nie ma tu żadnych ukrytych „haczyków”. Jest to metoda na motywowanie młodzieży do dalszego edukowania się.

Dodatkowo każdy student w trakcie studiów musi podjąć praktyki. Uczelnie duńskie nie zostawiają studentów z tym problemem samych i angażują się w pomoc w znalezieniu odpowiednich praktyk. Ponadto taki praktykant, odbywający staż studencki, również otrzymuje wypłatę (nieco niższą niż pracownik na umowie, ale nie ma tu „bezpłatnych praktyk”).

Edukacja w Danii jest bardzo ważna i ponad 10% budżetu państwa jest przeznaczonych właśnie na naukę i edukację. Państwo opłaca nie tylko naukę w szkołach i na studiach, ale finansuje wszystkie kursy językowe, podręczniki, przybory szkolne, a nawet transport (autobus szkolny), który, niczym jak w amerykańskim filmie, podjeżdża pod sam dom ucznia.

Można pomyśleć, że przeciętny obywatel płaci ze te wygody pośrednio, bo w Danii produkty spożywcze, paliwo czy artykuły chemiczne – w przeliczeniu na złotówki – są drogie. Jednak Duńczycy wcale mało nie zarabiają. Średnie wynagrodzenie w Danii jest o ponad 70% wyższe niż w Polsce. Więc tzw. „drożyzna” w sklepach, która będzie przerażać Polaka, nie przerazi Duńczyka.

Jak sprawdza się taki szczęśliwy system?

Świetnie! Według World Economic Forum, czyli Światowego Forum Ekonomicznego, Dania zajmuje 6 miejsce w rankingu najlepszych systemów edukacyjnych.

W badaniach brano pod uwagę kilka czynników, m.in.: stopień wykształcenia mieszkańców, odsetek PKB przydzielony edukacji czy bezrobocie u absolwentów szkół o różnym poziomie.

Oczywiście są różne rankingi i Polska pod względem edukacji wcale nie wypada najgorzej w porównaniu do innych państw. Jednak Dania, podobnie jak inne kraje skandynawskie, pokazuje, że nie potrzeba prac domowych, ślęczenia nad książkami, ocen i ciężkich plecaków, by znaleźć się w czołówce najlepiej wyedukowanych państw.

W Danii dzieci chętnie chodzą do szkoły, nie ma tam rywalizacji między rówieśnikami, a stawia się na współpracę. Dzieci przez 9 lat mają jednego wychowawcę i tych samych kolegów, dzięki czemu mogą nawiązać prawdziwe przyjaźnie. W wieku 10 lat uczniowie posługują się angielskim na poziomie, na którym wiele osób w Polsce nie posługuje się nawet w wieku 20 lat. W szkole chętnie wykorzystywane są na zajęciach różne technologie komputerowe. Kładą duży nacisk na samorozwój dziecka i dążą do rozwijania ciekawości świata.

Według prawa duńskiego dzieci w podstawówce muszą nauczyć się pisać i czytać oraz opanować podstawową wiedzę i rozwinąć swoje zainteresowania, osobowość. Uczniowie są zachęcani do zadawania pytań i formułowania własnych myśli, opinii i poglądów na różne tematy. Nie ma czegoś takiego, jak „nauka na pamięć”. A każda opinia dziecka jest ważna i nie jest krytykowana.

Wydaje się zatem, że szkolnictwo w Danii stara się nadążać za zmieniającym światem i aktualnymi wyzwaniami. W polskich szkołach uczniowie uczą się na pamięć czegoś, co w szybko rozwijającym się świecie jutro może okazać się nieaktualne. Dzieci w szkołach duńskich uczą się życia, budowania relacji i próbują odnaleźć siebie.

Aktualne zapisy

Źródła:

https://parenting.pl/co-wyjatkowego-jest-w-tych-szkolach-ranking-najlepszych-systemow-edukacji-na-swiecie

https://forsal.pl/artykuly/1082970,chcialbys-pracowac-w-danii-oto-porownanie-zarobkow-i-kosztow-zycia.html

 

To Twoje dziecko, mamo Wypalenie zawodowe nauczycieli