(Nie) dorosła przyjaźni, czyli przyjaźń między dorosłym a dzieckiem

styczeń 2017
Magdalena Mikołajczyk Magdalena Mikołajczyk

(Nie) dorosła przyjaźni, czyli przyjaźń między dorosłym a dzieckiem

Czy przyjaźń w ogóle istnieje? Czym jest, jeżeli w ogóle jest? Mówimy „to moja przyjaciółka”, „to mój przyjaciel” myśląc o relacji z kimś, z kim łączy nas być może wspólne hobby, zainteresowanie, podobny wiek, praca czy podobne poglądy polityczne, społeczne, ekonomiczne. Ale czy możemy mówić o przyjaźni międzypokoleniowej? Czy relację między dorosłym a dzieckiem, rodzicem a córką/synem można określić mianem przyjaźni? I jeżeli skłonni jesteśmy nazwać ów relację przyjaźnią, jak możemy ją pielęgnować? Jak możemy o nią dbać? Jak nie doprowadzić do jej destrukcji?

Osobiście pamiętam jak będąc w 4 klasie szkoły podstawowej nazwałam Mamę swoją najlepszą przyjaciółką. Moje pamiętnikowe zapisy wskazują na to, że jako 10 letnia dziewczynka nie miałam przed Nią tajemnic. Mówiłam jej o wszystkim. Moje słowa o tym, że traktuję ją jak przyjaciółkę doprowadziły ją do łez szczęścia. Jednak niecały rok później w pamiętniku widniał już inny zapis: „(…) nie lubię mamy. Nie jest już moją przyjaciółką. ”

Wracając do tych wspomnień wciąż zastanawiam się jak łatwo można „stracić” zaufanie dziecka, jak łatwo można zniszczyć przepiękną relację, o którą latami dbaliśmy, a następnie przez kilka nieprzemyślanych decyzji zniszczyliśmy ją całkowicie. Zjawisko to tym bardziej zajmuje mnie przez ostatnio wypowiedziane słowa 9 letniej Róży podczas ostatniego spaceru, która uznała mnie za swoją przyjaciółkę. Słowa te wzruszyły mnie i wielce uradowały, ale jednocześnie przeraziły. Bycie przyjacielem to przecież odpowiedzialna rola społeczna, zwłaszcza w oczach dziecka. Stąd w mej głowie zrodziło się wiele pytań, na które tygodniami szukałam odpowiedzi. Jeżeli dziecko darzy mnie tak wielkim zaufaniem, pokłada we mnie tak wielkie nadzieje i jednocześnie darzy przyjaźnią, jak mogę tego nie zniszczyć? Jak nie złamać jej młodego serca? Jak nie stracić jej zaufania i tym samym nie zrazić jej do wchodzenia w późniejsze relacje… I czym właściwie zasłużyłam sobie na tak zaszczytne miano jakim jest BYCIE PRZYJACIELEM. Wychodząc z założenia, iż wszelkich informacji należy szukać „u źródła” postanowiłam porozmawiać z Różą, a oto lista rad, jakich mi udzieliła:

  • Mów prawdę
  • Rozmawiaj ze mną (nie tylko o szkole)
  • Baw się ze mną
  • Bądź przy mnie

i… Kochaj mnie

W ostatnich słowach wybrzmiało wszystko. Już wiedziałam, co tak naprawdę sprawiło, że zasłużyłam na miano PRZYJACIELA. Potwierdzenie swoich racji odnalazłam w literaturze wśród dzieł wybitnych pedagogów i psychologów oraz działaczy na rzecz wspomagania funkcjonowania rodziny. Osobiście za najważniejsze uznaję to, co Róża skryła w swych ostatnich słowach: MIŁOŚĆ. To ona determinuje wszystko. To ona daje siłę, daje cierpliwość, wybaczenie. To za jej sprawą tworzą się najpiękniejsze dialogi, komunikaty. Dialogi pozbawione agresji, pozbawione niewybaczalnej złości, krzywdy. To wzajemne wysłuchanie, rozmowa, spędzanie czasu. Miłość sprawia, ze chcemy spędzać każdą chwilę z drugą osobą, miłość sprawia, że dążymy do jej dobra, do jej zadowolenia, do jej aprobaty. Miłość do dziecka napędza nas do działania.

Zatem to wzajemna miłość może być wspaniałym fundamentem zbudowania relacji opartej na przyjaźni między dorosłym a dzieckiem. Jednakże musimy uważać. Musimy zdać sobie sprawę, że miłość nie jest tym samym co dawanie. Dziecko cieszy się z nowej zabawki, nawet może ją poLUBIĆ. Dziecko cieszy się z uczęszczania na wymarzone zajęcia dodatkowe, za które być może płacimy i może je nawet LUBIĆ. Jednak DZIECKO KOCHA NAS. Kocha czas jaki z nim spędzamy. Kocha czynności jakie z nim wykonujemy, kocha to, że traktujemy je „serio”. Zatem to relacja podmiot – podmiot, relacja wzajemnego szacunku, relacja wzajemnego bycia fair play, relacja oparta na dialogu, relacja oparta na obustronnej chęci spędzania czasu, relacja na przeżywaniu wspólnych porażek i wygranych, relacja oparta na BYCIU DLA SIEBIE WZAJEMNIE to klucz do sukcesu.

 Autor: Magdalena Mikołajczyk

Warto zobaczyć:

(red.) Białas M., Ruszkiewicz D., Oblicza miłości w pedagogice, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Humanistyczno – Ekonomicznej w Łodzi, Łódź 2007.

Rosenberg M. B., W świecie porozumienia bez przemocy, Wydawnictwo: Mind, Podkowa Leśna 2013.

Satir V., Rodzina. Tu powstaje człowiek, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2000.[dostęp: 19.10.2016]

Rosenberg M. B., Porozumienie bez przemocy. O języku serca

https://fundacjajera.files.wordpress.com/2014/04/marshall-rosenberg-porozumienie-bez-przemocy.pdf [dostęp: 22.10.2016]

Maciejewska K., Maciejewski P., SPOSOBY TWORZENIA I UMACNIANIA WIĘZI RODZINNEJ 

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/ID/0009V_05.html

Aktualne zapisy
Czym jest inteligencja emosocjalna? Jak wejść w czyjeś buty - czyli kilka słów o empatii cz. 1.
Podobne wpisy
Aktualne zapisy
Ostatnie wpisy