Wychowywać nie znaczy karać

czerwiec 2018
Ilona Leśnikowska Ilona Leśnikowska

Wychowywać nie znaczy karać

„Kara nie uczy dobrych zachowań. Ona tylko powstrzymuje te niedopuszczalne”. Wychowanie to nie lada sztuka. Nie oszukujmy się, większość z nas poznało system kar i klapsów na własnej skórze, stąd ta popularność tej metody wychowawczej. Kiedy w życiu pojawiają się zgrzyty, miłość stara się zrozumieć i wytłumaczyć. Czy kara stara się zrozumieć? Jeśli kochająca osoba karze wtedy, kiedy jej się coś nie podoba, to czego uczy się dziecko?

Kara dla dziecka

To powszechna i chętnie stosowana metoda, która „działa” tu i teraz, ale nie daje możliwości zrozumienia dziecku, co zrobiło źle. Często jest to działanie niezapowiedziane, jest naszą reakcją na bezradność i bezsilność, jaką czujemy, kiedy pociecha nas nie słucha. Niejednokrotnie jest nieadekwatna i nieproporcjonalna do przewinienia. Problem tkwi w tym, że każdemu z nas powinno zależeć na tym, aby dziecko stosowało się do zasad ze względu na empatię do drugiego człowieka, zrozumienie otaczającego go świata, a nie z obawy przed zakazem. Niestety między innymi tego uczy system kar.

Klapsy – nadal powszechna forma karania

W 2010 roku wprowadzono zmiany do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Dotyczą one zakazu stosowania kar cielesnych przez opiekunów osób nieletnich. Od tego czasu postawy i świadomość społeczeństwa ciągle się zmieniają, chociaż wielu nadal uważa, że „klaps nikomu krzywdy nie zrobi”. Zwróćmy uwagę, jak wygląda sytuacja ze statystycznego punktu widzenia.

W 2017 roku Kantar TNS przeprowadziło badania dotyczące postaw wobec przemocy w wychowaniu. Dane zostały zebrane metodą wywiadów z ponad tysiącem Polaków powyżej piętnastego roku życia. Jeśli chodzi o aprobatę stosowania kar cielesnych, zauważyć można tendencję spadkową. Obraz wyników badań nadal wygląda bardzo niepokojąco, ponieważ 52% badanych uważa, że są takie sytuacje, kiedy klaps się należy.

Wbrew potocznym opiniom badacze zgodnie podkreślają, że żadne badania nie pokazują dobroczynnego wpływu kar cielesnych i ich wychowawczej efektywności. Dowiedziono, iż wpływają one na zaburzenia w zakresie etyczno-społecznej internalizacji, na rozwój zaburzenia samoregulacji oraz sprzyjają kształtowaniu osobowości działającej na zasadzie „kija i marchewki”. Stosowanie przemocy, między innymi klapsów, wywołuje szereg negatywnych konsekwencji:

  • Silne, negatywne emocje (strach, gniew, upokorzenie);
  • Uczy cwaniactwa i oszukiwania;
  • Wycofanie;
  • Utrudnia budowanie więzi;
  • Niska samoocena;
  • Zaburzenia zachowania;
  • Problemy z zachowaniem;
  • Reagowanie agresją na bodzieć;
  • Zaburzenia koncentracji;
  • I wiele innych.
Zakaz wychodzenia z domu!

Z najnowszych badań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, które obejmowały około 2 tysiące respondentów, wynika, iż:

  • 72% dorosłych dyscyplinuje dziecko zakazami, takimi jak na przykład zakaz zabawy czy zakaz spotykania się z innymi dziećmi;
  • Około 55% dorosłych sięga po karcenie słowne (krytykowanie, krzyk, grożenie).

Dyscyplina jest niewątpliwie ważna w wychowaniu i modelowaniu zachowania dziecka. Szczególnie chcę zwrócić uwagę na jeden z częstszych zakazów, których osobiście nie rozumiem. A dlaczego? Zastanawia mnie, czy dorośli mają moralne prawo zakazywać dzieciom wychodzenia na dwór?

Zabawy na świeżym powietrzu to istotna aktywność dla rozwoju małego człowieka. Bardzo często karane są dzieci nadaktywne, energiczne, nadpobudliwe. Właśnie za to, że są za głośno, że biegają itp. Te maluchy tym bardziej potrzebują ruchu, by rozładować swoją energię. Tymczasem zakaz wychodzenia z domu odbiera im tę naturalną formę spożytkowania siły i powoduje, że dziecko jeszcze bardziej „broi” w domu. O ile z wiekiem coraz częściej i dłużej chcemy być w domu, o tyle dzieci potrzebują się zmęczyć, wybiegać, wyszaleć. O znaczeniu zabaw na świeżym powietrzu można napisać kolejny artykuł, dlatego nie będę rozwijać więcej tego wątku. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie przekonam wszystkich do wyeliminowania kar z ich domów, ale apeluję: Nie zabraniaj wychodzić na dwór!

„Tak ma być i bez dyskusji”

Sporo dorosłych uważa, że dzieci nie powinny dyskutować, a wręcz wszelkie wymiany zdań uznają za pyskowanie. W dzisiejszych czasach, doświadczeni różnymi modelami wychowania, powinniśmy wiedzieć, że żadne skrajności nie są dobre. Należy znaleźć złoty środek, wysłuchać dziecko, spróbować zrozumieć i wyjaśnić, co jest złe. Najczęściej popełniany błąd to ukaranie bez ostrzeżenia lub wyjaśnienia. Dla przykładu:

Sytuacja pierwsza

Pociecha bije inne dzieci w piaskownicy. Opiekun podchodzi i krzyczy: „Co ty robisz!? Przestań!”. Szarpiąc, wyrywa z rąk zabawki i wyciąga z piaskownicy.

Sytuacja druga

Dziecko bije inne maluchy w piaskownicy. Opiekun podchodzi i mówi: „Kiedy uderzasz innych, sprawiasz im ból. Proszę, baw się tak, by nikt nie płakał. Niestety będziemy musieli wyjść z piaskownicy, jeśli będziesz krzywdził innych”.

Jeśli dziecko bije dalej, konsekwentnie zabieramy malucha z piaskownicy, ale dajemy możliwość bawienia się w innych miejscach placu zabaw.

Sytuacja druga pokazuje dziecku, że są pewne normy i zasady, a za ich nieprzestrzeganie są ponoszone konsekwencje, o których zostało wcześniej poinformowane. Nie karzemy w złości, lecz uczymy odpowiedzialności za własne czyny. Ta nauka polega na unikaniu kar i zastąpieniu ich konsekwencjami, o których napiszę w kolejnym artykule.

Źródła:

http://www.centrumdobrejterapii.pl z 25.03.2018.

http://fdds.pl z 25.05.2018.

http://www.wysokieobcasy.pl z 26.05.2018.

T. Gordon, Wychowanie bez porażek w praktyce.

E. Jarosz, Przemoc w wychowaniu – czas z tym skończyć! Raport Rzecznika Praw Dziecka 2017.

Z. A. Żuczkowska, Dialog zamiast kar.

A. Faber, E. Mazlish, Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Bunt nastolatka – czyli naturalny etap rozwoju Rodzeństwo – uczucia, emocje i rola rodziców w kształtowaniu tej wspaniałej relacji