Bunt nastolatka – czyli naturalny etap rozwoju

czerwiec 2018
Sylwia Nalej Sylwia Nalej

Bunt nastolatka – czyli naturalny etap rozwoju

Albert Camus mówił, że: „Aby istnieć, człowiek musi się buntować”. A co to oznacza? Czy bunt musi przejść każdy z nas? Jak się objawia i jak z nim walczyć, i czy w ogóle warto z nim wojować?

Bunt jest naturalnym i nieodzownym elementem naszego życia. Każdy z nas kiedyś musi przejść przez ten okres, lecz jedni przechodzą go łagodniej, a inni bardziej burzliwie. Bunt objawia się jako postawa sprzeciwu przeciwko światu, ludziom, zasadom. W końcu nie wszyscy są tacy sami i każdy z nas ma inny punkt patrzenia na świat. A taki protest jest elementem pokazania innym, że „NIE! Ja się nie zgadzam”.

Bunt pojawia się między innymi w wieku nastoletnim i jest to etap przejściowy. Świat, który do tej pory pokazywali rodzice, staje się dla takiego nastolatka czymś dziwnym, niezrozumiałym, niepasującym do niego. To etap wchodzenia w „dorosłość”. Młodzież robi się coraz bardziej samodzielna, więc rodzice, chcący pokazać drogę, stają się nagle w oczach nastolatka wrogiem. Bo przecież on jest już na tyle dorosły i oczytany, że rozumie, co jest dobre, a co złe, i wie, co dla niego jest najlepsze. A czy tak jest?

Myślę, że z jednej strony młodzież ma rację. W końcu to oni wiedzą, co lubią, w czym czują się dobrze, jakie mają cele i marzenia. Chęć podejmowania własnych decyzji wydaje się jak najbardziej na miejscu, bo kiedy mają się tego nauczyć? Bunt nie musi być zawsze zły, czasem uświadamia w wielu kwestiach bliskich. Jest to postawa walki o swoje „Ja”. O zaakceptowanie pewnych zmian, jakie wprowadza w swoje życie nastolatek.

Bunt niestety bywa też patologiczny. Młodzież sięga po alkohol, narkotyki, zaczyna współżyć z nieodpowiednimi ludźmi, czasami nieco starszymi (bo przecież wtedy się jest fajnym). Oczywiście taki rodzaj buntu bywa też jakąś częścią szukania siebie w tym świecie. Poszukiwania swojego miejsca na ziemi przez nastolatka. Ale jeśli jest to robione z dystansem, jest szansa na wyjście z tej złej drogi, bo była to tylko chwilowa przygoda. Jednak bywają i takie sytuacje, gdzie nastolatek zostaje w złym środowisku i nie chce z niego wyjść.

Bunt nastolatka nie jest winą rodzica czy pedagogów. Jest to ciężki okres dla tych ludzi, bo muszą wiedzieć, jak postępować, jak pomóc, a przede wszystkim mieć ogromne pokłady cierpliwości. Pamiętajmy, że bunt i problemy wychowawcze w tym okresie nie są wynikiem złego wychowania, ale zmianą zachodzącą zarówno w sferze fizycznej, jak i psychicznej młodego człowieka. Dojrzewanie to czas, w którym pojawiają się zmiany w ciele, zmienia się też głos, hormony zaczynają buzować. A tego nie jesteśmy w stanie powstrzymać. Dojrzewanie to też poszukiwanie siebie i szukanie odpowiedzi na pytania: „Kim jestem?”, „Gdzie zmierzam?”, „Co chcę w życiu osiągnąć?”.

Młodzież w dążeniu do odkrycia swojej tożsamości często pokazuje to poszukiwanie poprzez odmienny ubiór, słuchanie muzyki czy łamanie zasad, bo wtedy czuje się wolna. Nie jest to nic strasznego. Największym błędem w tym czasie jest dawanie kar przez rodziców nastolatkom. Niestety nie jest to odpowiednie rozwiązanie. Rodzice w okresie dojrzewania powinni być dla swoich dzieci partnerami i akceptować ich postępowanie, oczywiście w granicach rozsądku. Zbyt przesadne kontrolowanie może również mieć negatywne skutki w relacjach z nastolatkiem.

Oczywiście rodzice nadal są odpowiedzialni za dzieci, wciąż powinni szczerze interesować się ich życiem. Relacja ta jednak powinna się opierać na rozmowie, wzajemnym zaufaniu, a rodzice powinni starać się być mentorami, a nie kontrolerami. Wtedy warto słuchać, co nastolatek ma nam do powiedzenia, pytać, co czuje, starać się, by wyrażał swoje zdanie, a nie krytykować go na każdym kroku. Taka współpraca rodzica z buntownikiem jest jak najbardziej realna. Dużo zależy od nastawienia opiekunów i podejścia do buntu dziecka.

Dlatego nie przerażajmy się buntem nastolatka. Nie komentujmy: „To było takie słodkie dziecko”. Zapewne nadal nim jest, ale dzieci też kiedyś dorastają. Wiecznie „słodkie” nie będzie, ale nadal pozostaje dzieckiem. Bunt to etap poznania czegoś nowego i pokazania innym, a przede wszystkim rodzicom, że są rzeczy w życiu, na które opiekunowie nie będą mieć wpływu. Na przykład nastolatek będzie chciał zostać weterynarzem a nie, jak chciała mama, prawnikiem. Albo syn czy córka kocha muzykę rockową, a nie muzykę klasyczną, jak tata.

Warto też podkreślić, że mimo iż dziecko pragnie ogromnej samodzielności, to też pojawia się lęk przed odpowiedzialnością. Nie zostawiajmy w tym czasie nastolatka samego z problemem. Nie miejmy nastawienia: „Skoro chcesz być dorosły, to ok. Radź sobie sam!”. Wtedy młody człowiek, mimo wielkiej odwagi i pewności siebie, czuje się zagubiony. Nie podchodźmy do buntu dziecka jak do czegoś, co samo przejdzie. Rozmowa jest najważniejsza! Wtedy bunt nastolatka minie szybko i bezboleśnie dla obu stron.

Jak wspierać rozwój mowy dziecka? Ćwicząc małe rączki i paluszki! Wychowywać nie znaczy karać